Artykuł ukazał się w 7. katalogu aukcyjnym Wonsika

Autor: Kazimierz Wonsik

Wydawnictwo "monety trend" nr 11/2005 opublikowało bardzo ciekawy artykuł autorstwa pana Glucka pod tytułem "Tańczący z wilkami", w którym zostały opisane największe fałszerstwa monet na terenie Niemiec. Ponieważ artykuł obejmuje aż 14 stron maszynopisu oraz 15 zdjęć, dlatego wybrałem tylko najważniejsze informacje, które mogą zainteresować kolekcjonerów, jak również osoby zajmujące się handlem numizmatami.

Na wstępie autor przytacza bardzo ciekawą historie: początek XIX wieku. Królewska Mennica w Monachium. Baron i rzemieślnik robią stemple. Pertraktują dłuższą chwile na temat rzymskiej złotej monety. Rozmawiając o cenie, rzemieślnik waży sztukę w ręce. W końcu dochodzą do porozumienia. Antyczna moneta zmienia właściciela. Baron bierze pieniądze i odchodzi. Gdy po krótkim czasie okazało się, że moneta jest fałszywa oszukany kupiec reklamuje ją u barona. Baron niewzruszony mówi: ”dla Pana nauczka! gdy się ktoś na czymś nie zna, to nie powinien tego kupować". Jest w tym łut prawdy - myśli rzemieślnik. W tym momencie - tak stwierdził później - zdobył on moralne podstawy do fałszowania monet. Mowa o Carl-Wilhelmie Beckerze, urodzonym w czerwcu 1772 roku w Sperr. Najzdolniejszym, obdarzonym wielkim talentem fałszerzu monet antycznych. Wymyślił on nawet nowe typy monet. Obecnie jego podróbki są droższe, niż odpowiadające im oryginały. Fałszerz Becker sprzedawał swoje sztuki nie tylko zwykłym obywatelom, ale i ludziom interesu, jak również dyrektorom zacnych, renomowanych gabinetów numizmatycznych w całej Europie.
C.W. Becker został rozszyfrowany ponieważ autor z Włoch w swej książce precyzyjnie i dokładnie opisał metody współczesnego fałszowania monet antycznych. Udowodnił również, że monety Beckera nie są prawdziwe. Beckerowi nie pozostało nic innego jak przyznać, że produkował monety antyczne, ale nie z zamiarem oszustwa, tylko jako kopie. Następnie Becker zaczął sprzedawać swoje wyroby jako deklarowane kopie, przez co uniknął procesu sądowego. Stemple opracowane przez Beckera można podziwiać w Berlińskim Gabinecie Numizmatycznym.

W okresie między 1961 a 1967 rokiem, okulista z Bonn dr S. zajmował się biciem wtórnym (Nachpragen) tysięcy złotych monet Rzeszy o nominałach 20, 10, 5 marek z różnymi datami. Jego siostra oferowała do sprzedaży te lustrzanki (pragefrisch) jako oryginały. Eksperci mieli duże trudności z odróżnieniem ich od oryginałów. Popyt byt ogromny. Ponieważ oryginały były trudno dostępne, z tego powodu handel rozwijał się z rozmachem i byt nawet legalny, ponieważ dr S. wykorzystał lukę prawne, gdyż produkcja nieobiegowych środków płatniczych nie była zabroniona. Państwo było zainteresowane ochroną jedynie pieniędzy obiegowych.
Federalny Trybunał Konstytucyjny Niemiec zdecydował dopiero w 1967 roku, że wyrabianie i sprzedaż podrabianych i nieoznakowanych monet jest karalna. Obecna sytuacja prawna w Niemczech chroni przed kopiowaniem wszystkie monety wybite po 1850 roku, jeśli nie są oznakowane jako kopie. Przez 14 lat wprowadzono na rynek niemiecki wielką ilość fałszywych monet.

Bardzo ciekawa jest opisana historia fałszerstw Pana W. urodzonego w 1936 roku w Monachium. Jego ojciec posiadał antykwariat w starej bawarskiej stolicy. Młody pan W. podjął prace w firmie swojego ojca, gdzie poznał "naturę zbieracza". Na swojej drodze spotkał w 1974 roku atrakcyjną rozwódkę, które została jego towarzyszką życia, później również wspólniczką przestępstwa. W 1982 roku kupuje na wsi atrakcyjny dom. Pan W. był zapalonym numizmatykiem - zbierał monety Regensburga i wydawcą katalogu numizmatycznego. Człowiek ten był bardzo uzdolniony i posiadał dużą wiedzę numizmatyczną. Mając duże zadłużenie bankowe Pan W. podejmuje się fałszowania monet - tych z wyższej półki. W początkowej fazie fałszerstwa nie zawsze się udawały, często musiał podrobione monety odebrać, które dostarczał na aukcje lub do sklepu numizmatycznego. Fałszerstwa te były zbyt łatwo rozpoznawalne. Człowiek ten zbierał doświadczenie, ale przez niektórych handlarzy został zapamiętany jako dostawca fałszywych monet. Ponieważ sprzedaż rzadkich, drogich - szczególnie starych złotych monet nie jest rzeczą prostą, Pan W. wprowadził nowe zasady. Do sprzedaży swoich wyrobów wykorzystał swoją przyjaciółkę Panią C., która jako elegancka kobieta wstępuje na salony sprzedaży numizmatycznej. Najczęściej opowiada zainteresowanym o starym zbiorze pochodzącym z NRD. Z podawaniem konkretów była bardzo tajemnicza, mówiła jedynie, że jest jedynie pośredniczką spadkobierców zbioru. Pan W. zlecił sprzedaż swoich wyrobów również drugiej osobie - Pani D., o której nie zachowały się żadne dokładne informacje. Pod koniec stycznia 1988 roku Pan W. wyszedł z ukrycia i sam zaczął sprzedawać swoje wyroby. W maju 1992 roku sprawa się wydała - po dokonaniu ekspertyz przez zaprzysiężonych rzeczoznawców.
Pewna firma ze Szwajcarii dokładnie przyjrzała się monetom, które zostały podstępnie sprzedane przez w/w osoby. Monety te zostały przekazane do ekspertyzy. Znany i ceniony rzeczoznawca Pan S. (znam osobiście i korzystałem z jego rad ) zgłosił popełnienie przestępstwa na policji kryminalnej. Podobnego zdania byli również inni eksperci.
Do rutynowych czynności organów ścigania należało odnalezienie sprawców i ustalenie ich miejsca zamieszkania. Okazało się, ze Pani C. i Pan W. mieszkają... pod jednym dachem.

Z dokumentów wynika, że udowodniono Panu W. około 100-103 sfałszowanych monet, ale ile trafiło do obrotu tego nie podano. Udowodnione fałszerstwa (wymieniam jedynie niektóre z nich) to:
• 6-krotny dukat Salzburga 1628,
• 15-krotny dukat Graz Ferdinand III 1641,
• 12-krotny dukat Salzburga 1593,
• 2-krotny dukat - klippa Braunau 1743,
• 8-krotny dukat Hohenlone 1697,
• 5-krotny dukat Biskupstwo Ołomuniec 1704,
• 10-krotny dukat Kremnitz 1692,
• 5-krotny dukat Kremnitz 1703,
• 8-krotny dukat Salzburga 1620,
• 25-krotny dukat Maximiliana z 1509. itp.

Na temat fałszywych monet znajdujących się w obrocie handlowym, podam Państwu opinie przedstawiciela Niemieckiego Związku Handlarzy Pani dr Ursuli Kampmann, która podkreśla, że około 95% falsyfikatów można przy pomocy lupy i odpowiednich predyspozycji łatwo rozpoznać. Przedstawiłem Państwu informacje o fałszerstwach monet w Niemczech. Być może w trakcie tłumaczenia powstały pewne nieścisłości, za co przepraszam. Łatwo jest krytykować sąsiada, gdzie oferowane do sprzedaży walory numizmatyczne są bardziej rzeczowo i dokładniej sprawdzane pod kątem oryginalności, gdzie jest możliwość, oddania waloru do ekspertyz, gdzie handlarz, który oferuje podejrzane numizmaty jest wykluczany ze związku itp. W Polsce te wymogi są nieznane. Zajmijmy się teraz fałszerstwami dokonanymi w Polsce, na początku przyjrzyjmy się XIX wiekowi. Fałszerstwa XIX wieku, jak również późniejsze były często, dokładnie i szczegółowo opisywane w wydawnictwach Polskiego Towarzystwa Numizmatycznego. Pragnę Państwa poinformować, że o fałszerstwach tych dokładnie i rzeczowo poinformował Prezes Towarzystwa Numizmatycznego w Krakowie Prezes Henryk Mańkowski w książce "FAŁSZYWE MONETY POLSKIE" (Poznań 1930), która ukazała się po jego śmierci.
Prezes Mańkowski nie tylko opisał fałszerstwa, osoby i stosowane techniki fałszowania numizmatów, ale również bardzo szczegółowo i rzeczowo opisał jak rozpoznać fałszerstwo. Znając techniki fałszowania należy podkreślić, że człowiek ten znał się na numizmatyce. Wymienione publikacje Mańkowskiego powinien posiadać każdy zbieracz, a także osoby handlujące numizmatami z okresu Polski Królewskiej. W dużym skrócie przedstawiam poniżej sprawy najbardziej istotne. Ostatnie lata XIX i pierwsze lata XX wieku (do wybuchu pierwszej wojny światowej) to okres niezwykle bogaty w dziejach naszej numizmatyki. Żyją i działają wtedy wielcy zbieracze i znawcy, powstają i rozwijają się ogromne kolekcje. Okres tak pomyślny dla numizmatyki polskiej miał swe podłoże w patriotycznych uczuciach narodu, jaki następstwo po klęsce powstania styczniowego. Ponieważ monety zbiera dużo ludzi zamożnych i bogatych, ceny idę w górę. Zjawisko to pobudza ludzi nieuczciwych, którzy chcą mieć z tego dochody. Rozpoczyna się fałszowanie okazałych egzemplarzy monet polskich, tworzenie nowych typów, wprowadzanie przeróbek w autentycznych egzemplarzach celem uzyskania nowych nieistniejących nigdy okazów. Ruch ten zapoczątkował najbardziej znany fałszerz monet polskich Józef Majnert urodzony w 1813 roku. Jego ojciec był medalierem i urzędnikiem w mennicy warszawskiej. Józef Majnert po ukończeniu wydziału sztuk pięknych na Uniwersytecie Warszawskim zostaje urzędnikiem mennicy, następnie rytownikiem i medalierem. W roku 1856 zwolnił się z mennicy. Majnert fałszował monety srebrne np. talary, ½ talary, szóstaki. Monet złotych wybił tylko 2 sztuki. Henryk Mańkowski podaje też przykłady fałszowania monet panujących np. w okresie wojen szwedzkich, jak również za panowania Augusta III, gdzie mistrzem w oszustwach byt król pruski Fryderyk II, który wybijał polskie złote monety o mniejszej próbie złota.
Mało znanym problemem w obecnych czasach są nowe bicia starymi stemplem, które zostały odnalezione w różnych okolicznościach. Autor wymienia jakie monety zostały wybite tymi stemplami. Stemple te byty przechowywane w Paryżu, Niemczech, Holandii a najwięcej w Petersburgu.

Bardzo cennymi są wskazówki w zakresie odróżniania starych i nowych bić podane przez fachowca Kostrzeskiego zawarte w Wiadomościach Numizmatyczno-Archeologicznych III. P.66. W dalszej części Mańkowski dokładnie opisuje fałszerstwa Majnerta, oraz podaje wykaz (ze zdjęciami) 83 sztuk fałszywych monet. Drugie centrum fałszerzy działało w latach 50. XIX wieku we Lwowie. Spółka fałszerzy Igla, Feine i Hausmana wyspecjalizowała się w doskonałych podróbkach polskich złotych dukatów, które fałszowano aż do lat 80.
Ponieważ o fałszywych dukatach ze Lwowa zostali ostrzeżeni zbieracze, trudno było te monety sprzedać w Polsce, większość egzemplarzy trafiała do Berlina, Drezna itp.

Chciałbym Państwa poinformować, jakie produkowano fałszywe monety po drugiej wojnie światowej i jak wygląda sytuacja obecnie.
Zbieractwem monet i znaczków "zaraziłem" się w 4 klasie szkoły podstawowej. Pierwsze zakupy zacząłem dokonywać po rozpoczęciu pierwszej pracy w 1952 roku, mając 14 lat. W drugiej połowie lat 60. i latach 70. nawiązałem liczne kontakty i znajomości. Bliższy kontakt zawarłem z Panem Władysławem, który byt starszy ode mnie i posiadał odpowiednią wiedze numizmatyczną. Po kilku latach dowiedziałem się, że ten człowiek rozprowadza fałszywe talary po Polsce. Człowiek ten w miejscu zamieszkania cieszył się dobrą opinią. Upodobaniem jego było poznać dokładnie zbieraczy (ich pasje zbierackie, możliwości finansowe oraz tytuły naukowe). Posiadając stosowne informacje, przekazywał fałszywą monetę znajomym lub rodzinie, którzy sprzedawali ją wskazanej przez niego osobie. Monety fałszywe, które rozprowadzał Pan W. to talary, ½ talara itp. Monety te były odlewane przez uzdolnionego człowieka, następnie grawerowane, obrabiane, na końcu nakładano odpowiednią patynę.
Ile takich monet zostało wyprodukowanych, nie wiem. Ponieważ w dalszym ciągu jestem obecny na giełdach, w klubach itp. czasem uda mi spotkać talary Pana W., które na obecne czasy mało osób potrafi zaliczyć do fałszywych.

Na początku lat 70. poznałem drugiego fałszerza (informuję o fałszerzach tylko tych z wyższej półki). Tego zdolnego i utalentowanego Pana wszyscy nazywali "buldogiem". W pierwszej fazie w swej działalności zaczął produkcję monet z Getta łódzkiego tj. 5, 10 i 20 marek. Osobnik ten posiadał wyjątkowe szczęście, ponieważ członek P.T.N. w Łodzi - kolega B. - uchodzący za eksperta od tych monet, a zarazem dziennikarz zaczął opisywać w prasie łódzkiej pojawienie się fałszywych monet Getta, podając przy tym, czym one się różnią od oryginałów. Uzdolniony i zarazem inteligentny fałszerz, w oparciu o krytyczne opinie, dokonywał korekty na nowo wytwarzanych stemplach. Tych krytycznych uwag było około pięciu. Po ostatniej serii poprawek, kolega B. przestał opisywać błędy uzdolnionego fałszerza. Wydaje mi się, że kolega B. nie potrafił już podać różnic pomiędzy oryginałem a fałszerstwami. Następnie ten człowiek zaczął fałszować monety Wolnego Miasta Gdańska okresu 1923-1939. Przy tych monetach nie miał już takiego dużego szczęścia, aby ktoś krytykował jego błędy. Dużą ilość tych monet wyprodukował z pewnymi błędami. W tym przypadku fałszerz zwracał się do handlarzy, którzy rozprowadzali jego monety, prosząc ich o uwagi. Ponieważ tymi monetami się nie interesowałem, trudno mi jest opisać, ile tych monet wyprodukował ten Pan i jakie popełnił błędy. Wydaje mi się, że zbieracz-specjalista nie powinien mieć problemów z odróżnieniem kopii od oryginału.
W następnej fazie swej twórczości ten uzdolniony człowiek zaczął fałszować monety Trzeciej Rzeszy Niemieckiej z portretem Marcina Luthera i Schillera. Ponieważ te monety nie należą do Polskich, nie komentuje tych "osiągnięć". Ostatni raz widziałem tego Pana na giełdzie w Karlsruhe na 2-3 miesiące przed ogłoszeniem w Polsce stanu wojennego, gdzie mi oświadczył, że nie może wrócić do Polski i zostaje z żoną w Niemczech.
Będąc na Aukcji w Firmie Pana Fritza Rudolfa Kunkera w Osnabruck w dniu 19 czerwca 2008, miałem zaszczyt spotkać Pana G. z Hamburga, który opowiedział mi, że ten Pan obecnie mieszka w okolicach Stuttgartu i otrzymał od handlarzy niemieckich ofertę na eksperta na temat monet łódzkiego Getta.

W tym czasie działali również inni fałszerze, do Polski nastąpił napływ fałszywych monet produkowanych na terenie byłego Związku Radzieckiego - szczególnie ze Lwowa. Pragnę Państwa poinformować, że zbieracze i handlarze w tym okresie byli narażeni na różne prowokacje, rewizje w domu, konfiskaty mienia itp. Spotkania kolekcjonerskie odbywały w klubach - pod patronatem P.T.N.A. i na giełdach - pod ścisłym nadzorem pracowników U.B. oraz osób współpracujących z U.B. W tym czasie nastąpiła wielka solidarność zbieraczy. W każdym klubie czy też na giełdzie przekazywaliśmy sobie informacje o osobach niepożądanych: tj. donosicielach, osobach sprzedających fałszywe monety, oszustach i złodziejach itp. Pragnę Państwa poinformować, że ta solidarność jaka obowiązywała nas zbieraczy i handlarzy w latach 1960-1990 już nie istnieje, jak również odeszło dużo osób z tego pokolenia.
Jestem bardzo negatywnie zaskoczony obecną sytuacją, jaka wytworzyła się na rynku numizmatycznym, większość osób trudniących się handlem numizmatami nie wykazuje pewnych wartości jakie obowiązują w tej branży np. uczciwość, rzetelność, prawdomówność, wiedza itp. Obecne pokolenie urodzone i wychowane w komunizmie w większości (chyle głowę przed tą mniejszością, która dostosowała się do praw obowiązujących w nowym ustroju) przestrzega zasad jakie obowiązywały w komunie.
Oto jedna z praw komunistycznych: "módl się i pracuj, trochę oszukaj, trochę dokradnij będzie ci łatwiej".
Wiem, że należy udowodnić swą tezę, wskazać oszustów fałszerzy itp. ograniczę się tylko do jednego przypadku, który da Państwu dużo do myślenia.

Będąc na Dolnym Śląsku jesienią 2004 lub 2005 mój bliski znajomy poinformował mnie, że jego kolega kupił okazyjnie znalezisko około 800 sztuk starych monet, które są do sprzedaży. Pojechaliśmy do miłego i sympatycznego Pana, który pokazał mi te atrakcyjne monety. Przeżyłem szok, monety okazały się bardzo prymitywnymi fałszerstwami (w swym życiu widziałem kilka znalezisk). Te wyroby były wyprodukowane na wzór denarów i halerzy czeskich, habsburgii, landów niemieckich z okresu XII-XIII wieku. Właściciel monet byt bardzo zadowolony, że jest posiadaczem takiej fortuny. Nie wiedziałem, co mam powiedzieć, po namyśle powiedziałem, że tego okresu nigdy nie zbierałem i nie znam tych monet. Znając kwotę, jaką zapłacił za monety, miałem obawę, że gdy powiem prawdę może dostać zawału serca. Zacząłem oglądać egzemplarze. Byłem zdziwiony, ponieważ zauważyłem dużo różnych wariantów. Zacząłem analizować, kto ze znanych mi "handlarzy" wpadł na tak perfidny sposób oszustwa. Po tym incydencie otrzymałem telefon od miłego znajomego, mającego na Dolnym Śląsku sklep z antykami. Poinformował mnie on, iż kupił kilka starych monet oraz talary. Gdy spotkaliśmy się na Giełdzie Staroci, pokazał mi wyroby podobne do opisanych powyżej. Nie wziąłem nawet do ręki tych wynalazków mówiąc mu, że to są prymitywne fałszerstwa.
Znajomy opowiedział mi jak do jego sklepu przyszedł nieznany osobnik i pokazał mu kilka monet. Opowiedział historie, że jest właścicielem wybudowanego przed I Wojną Światową domu, który jest obecnie w trakcie rozbiórki, wynajęci robotnicy, którzy rozbierają budynek znaleźli monety. Ponieważ zabrakło mu pieniędzy na wypłaty dla robotników, ci nie chcą oddać mu znaleziska. Znajomy uwierzył w tą bajkę i pojechał na miejsce rozbiórki, widząc, jak robotnicy znajdują monety, sam przystąpił do rozbierania budynku. Znalezione monety kupił. Po dwóch miesiącach znajomy przyznał mi rację i mnie przeprosił.

W oparciu o powyższe fakty, zainteresowałem się tym oszustwem i udało mi się ustalić, że w podobny sposób zostały oszukane cztery inne osoby, prowadzące sklepy numizmatyczne w pobliżu granicy z Niemcami. Na przestrzeni ostatnich 2-3 lat obserwuje specyficzne zjawisko, że do osób prowadzących handel numizmatami zgłaszają się nieznani osobnicy oferujące do sprzedaży bardzo atrakcyjne numizmaty np. dukaty, podwójne dukaty, 4 dukaty itp. Niektórzy dobrzy znajomi zwracają się do mnie o pomoc, odnośnie stwierdzenia oryginalności. Z tych, które oglądałem, nie spotkałem żadnego oryginalnego numizmatu.
Ja też otrzymałem ofertę atrakcyjnego zakupu. Byłem bardzo zdziwiony natarczywością osoby, która zatelefonowała na telefon domowy. Zadałem temu Panu 3 pytania: -czy my się znamy?, kto Panu dał mój telefon domowy?, jaką ma Pan ofertę sprzedaży? Bardzo dziwne odpowiedzi tego Pana przekonały mnie, że to jest planowana prowokacja lub też napad. Po omówieniu tego problemu z pewnymi osobami, zostało ustalone, że zaakceptuje spotkanie. Wyposażony w odpowiedni sprzęt oraz wiedze, kto jest prowokatorem, doszło do kontaktu. Przy drugim moim nieprzyjemnym pytaniu Pan ten "otworzył się" i powiedział kto go do mnie nasłał, podając nazwisko i imię oraz inne sprawy. Całą rozmowę udało mi się nagrać, a osoba mi towarzysząca zrobiła kilka zdjęć temu Panu. Kończąc tą delikatną sprawę nie podaje danych osobowych organizatora spotkania, ponieważ byście byli Państwo bardzo zaskoczeni tą informacją.

Będąc obecnym na różnych giełdach, spotkaniach itp. w Polsce i Czechach - jestem zaskoczony ofertami sprzedaży monet, co do których mam duże obiekcje co do oryginałów, pewnych podróbek dat, kontramarek itp. Wydaje mi się, że Polska, jak również Czechy są centrum Europy, gdzie oferuje się do sprzedaży bardzo podejrzane monety produkowane obecnie nie tylko w naszym kraju, ale również z krajów leżących na wschód i południe od Polski.
W czasie pobytu na giełdzie numizmatycznej w Monachium w miesiącu marcu b.r. znajomy P. z Bielska Białej zwrócił się do mnie mówiąc, że na sali jest handlarz, który posiada do sprzedania dwie bardzo ciekawe monety Stefana Batorego tj. grosze koronne 1580 z ryba. Kolega powiedział, że ma pewne wątpliwości co do oryginału. Zaprowadził mnie do właściciela, którym okazał się handlarz z Bułgarii - obie monety byty fałszywe.

Proszę o wybaczenie, że poruszyłem tak drastyczny temat. Jestem człowiekiem w podeszłym wieku i czuje, że spoczywa na mnie obowiązek przekazania młodemu pokoleniu zasad i poczucia uczciwości, rzetelności, które ja otrzymałem od swoich nauczycieli.
Na swej drodze spotkałem wiele oszustów kombinatorów itp., ale miałem zaszczyt spotkać dwóch dobrych znajomych, którzy posiadali wysokie kwalifikacje w zakresie jubilerstwa, grawerstwa, złotnictwa itp. Przy ich pomocy udało mi się zdobyć bogate informacje i doświadczenie.

Chce być dobrze zrozumiany, nie uważam się za jakiegoś eksperta, ale tylko za zbieracza, który zdobył duże doświadczenie i posiada pewne informacje. Jak nie dać się oszukać i stawić czoło panującym oszustwom? Musicie poświecić kilka lat pracy. Poniżej podaję tylko ważniejsze tematy, na które proponuje zwrócić szczególną uwagę:

  • Należy na bieżąco czytać i sprawdzać różne publikacje (o tematyce numizmatycznej, ze szczególnym zwróceniem uwagi na tematykę fałszerstw. Interesujące publikacje kupić do własnej biblioteczki.
  • Wskazane jest odbycie pewnej praktyki w zakresie metalurgii metali (np. u jubilera, złotnika czy grawera). W tej materii musicie zdobyć wiedze jak wygląda struktura metali (złoto i srebro) po spiłowaniu, grawerowaniu, uderzeniu młotkiem, uderzeniu punce, zalutowaniu otworu, po zetknięciu z kwasami, po umyciu czy też po zdjęciu oryginalnej i sztucznej patyny itp.
  • Należy posiadać stosowny warsztat wyposażony w kowadełko, mały młoteczek, rylce, pilniki itp. i samemu dokonywać drobnych napraw na monetach. Po pewnym okresie czasu np. 4-6 lat zaczną przychodzić efekty tego poświęcenia.
  • Bardzo ważnym jest posiadanie wiedzy na temat odróżnienia naturalnej patyny od sztucznej. Aby posiadać taką wiedzę proponuje samemu robić różne eksperymenty. Na eksperymenty należy wybrać monety raczej o niskiej wartości. Na tych monetach dokonywać różnych napraw np. polerowanie, delikatne zadrapanie itp. i następnie położyć patynę wyprodukowaną domowym sposobem. Do wyprodukowania patyny proponuje użyć różnych tłuszczów np. masła, smalcu, oleju jadalnego itp. Następnie do określonego tłuszczu wkładam brud np. spod maski samochodu, kuchni, pieca itp. Po wymieszaniu brudu z tłuszczem kładziemy zaprawę na monetę i suszmy. Są różne sposoby suszenia np. na słońcu, zapałką, pod świeczką, jak również w ogniu. Bardzo atrakcyjna patyna powstaje zużywając przepracowany i zabrudzony olej silnikowy. Po dokonaniu około 150-200 eksperymentów będziecie potrafić precyzyjnie odróżnić sztuczne patyny od naturalnej.
  • Mieć odpowiednie lupy, które należy dostosować do własnych predyspozycji. Ja stosuje lupę powyżej 20 dioptrii (jestem krótkowidzem na dioptrie 3). Dobrana lupa bardzo ułatwi nie tylko stwierdzenie wad, jakie posiada oglądana moneta, ale również odróżnić fałszerstwo od oryginału.
  • Proponuje Państwu wybrać się do Szwajcarii czy Niemiec na odpowiednią aukcje czy giełdę i zaobserwować panujące tam zwyczaje i kulturę. Czy spotkacie tam Państwo handlarza, który sprzedaje talara lub dukata w opakowaniu, z którego nie wolno go wyjąć?


W kilku zdaniach podam Państwu w jaki sposób sprawdzam monetę czy jest oryginalna. Monetę wyjmuję z opakowania (jeśli właściciel nie wyraża na to zgody, monetę oddaje i ta moneta mnie juz nie interesuje). Monetę dotykam opuszkami palców i wyczuwam niezbędne dane (proponuje osobom, które nie posiadają tego wyczucia porozmawiać z kasjerką, które pracuje w kantorze wymiany walut i zapytać, co ona wyczuwa w banknotach dotykając je opuszkami palców.
Następnie ważną rzeczą jest ustawić na stole monetę w pionie i następnie przewrócić ją. Moneta wydaje dźwięk, który sygnalizuje nam, czy ta moneta jest oryginalna, naprawiana, pęknięta itp. Wrażliwość na dźwięk zdobywa się po około 200-300 próbach. Chcę zasygnalizować, że częstotliwość dźwięku jest inna przy dukacie, talarze, orcie itp. Następnie dokładnie oglądamy monetę pod stosowną lupą (każdy posiada indywidualne pole widzenia), zaczynając od rantu, ponieważ fałszerze mają największy problem z jego podrobieniem. W tym zakresie niezbędna jest pamięć wzrokowa, ponieważ w monetach występuje różnorodność rantów. Następnie oglądamy monetę na Av. i Rv. patrząc dokładnie na litery, szczególnie na kąt załamania przy podstawie. Dokładną znajomość podstawy liter zdobywa się dopiero po dłuższym czasie.

Wskazane jest również dokładnie poznać fałszerstwa, kopie itp. i zdobyć wiedze, jak wygląda struktura metalu na tych fałszywych monetach, co bardzo Państwu ułatwi odróżnić numizmaty.
Szczególną uwagę zwracam na to, aby dużo i często oglądać monety. Jeśli ktoś ogląda tylko 10-20 egzemplarzy w ciągu tygodnia, takiej osobie nie wróżę sukcesów.